Wlasnie wrocilem do domu… siadlem… i zrozumialem. Zrozumialem, ze tak dalej zyc nie moge. Nic mi sie nie uklada, a kogo to innego to moze byc wina jak nie moja? Moja! „Jak poscielesz tak sie wyspisz” – i oto chodzi. Czas na sportowy tryb zycia (dzis po 45 minutach aktywnej gry w halowke myslalem, ze pluca wypluje – rzucam palenie wraz ze spaleniem ostatniego papierosa z paczki) …czas na nauke. Nie moge nie zdac, nie ma takiej opcji! Z biologia sobie poradze, z niemieckim, angielskim, geografia i fizyka tez. Pozostaje matematyka i chemia. Matematyka : 1! – kartkowka, 1! – sprawdzian, 1 – sprawdzian, 1 – za nic, 3 – z odpowiedzi… fajne oceny. Chemia (atention please) : 1 – sprawdzian, 1 – kartkowka, 1 – sprawdzian albo kartkowka… w drodze jakas pozytywna ocena z referatu. Fantastycznie. Chemie jakos wyciagne, jezeli mialbym pisac poprawke z tego przedmiotu to leze, ale z matmy przezyje jakos. Moze i matme dam rade poprawic. W srode poprawa… W nastepna srode druga poprawa. Jakis sprawdzian, kartkowka, zglosze sie do odpowiedzi i dam rade. Musze. Kurrwa. Zawsze sie budze jak juz jest chujowo. Mam miesiac. Miesiac za pie rda la nia… Jak nie zdam to musze zmienic szkole, bo zlikwidowali juz moj profil w tym roku. Ciekawe gdzie mnie przyjma w takim ukladzie, z zachowaniem ponizej dobrego (bo na nie juz nie licze).
To obwieszczenie z dnia 17.11.2008r. Moja konstytucja!
PS. Trzeba kolekcjonowac mocne wrazenia… ale bez przesady. Wyszumialem sie. Czas spowazniec. Wiem, ze wariat bedzie zawsze wariatem… ale zalozmy, ze mam schizofrenie ‘kontrolowana’ (wiem, nowosc:) i sobie zaloze nowa osobowosc (powazna i zrownowazona) jak konto na serwisie N-K. Tak. Wlasnie tak…
Ahmed.
